Ciuranie szpeju i paniczny strach przed zniszczeniem go…

 Trafia mnie jak leżę w lesie ze swoją dwójką podczas kontaktu za osłoną, która jest akurat dość niska i gość dostaje kulkę kiedy się podnosi żeby zmienić magazynek, bo baran nie pomyślał i nie przełożył ładownic na bok. Albo wcale się nie położy, bo poburdzi sobie mundur! Czy to normalne?!
Piszę to w oparciu o własne doświadczenia i przemyślenia. Sam używam M81 Woodland i ETLBV. Lubię oldskul. Uważam, że ten sprzęt jest bardziej wymagający od użytkownika i przede wszystkim solidniejszy od dzisiejszych mocno plastikowych udziwnień. Ale wracając do tematu.
Przytoczę pewną sytuację:

– Po kiego wuja wywaliłeś tyle szmalu na to gówno skoro boisz się tego używać w celu w jakim zostało to stworzone.
– Bo nie kupię chińszczyzny
– Więc użyj tego tak jak trzeba i przestań pokazywać, że kupiłeś najdroższą kupę na ziemi.
– Nie, bo zamoczę sobie buty!

Normalnie ręce opadają…
Nie drażni Was jak widzicie typa, który zamiast po prostu przejść przez rzeczkę, szuka obejścia i nadrabia 2km, żeby nie zamoczyć butów za 400pln?
Osobiście spotkałem się z takim przypadkiem i nie mogłem wyjść z podziwu dla kolesia.
Gość, który machnął sobie M60, komplet multicam + OTV załadowaną na full i próbuje zgrywać twardziela przy młodych, a po 400 m marszu (!) jego kumple nadają po radiu, żebyśmy “poczekali, bo on nie nadąża” !. Mnie osobiście wkurza taki przerost formy nad treścią. Jak nie daję rady targać świni i tony szpeju to biorę mundur, szelki Y od ALICE i odchudzoną M4 bez dociążających celowników i innych puszek AN/PEQ. Nie robię nic na siłę, bo psuję zabawę sobie i innym przez to, że nie daję rady kondycyjnie nadążyć za resztą grupy.

Nawet taki strumyk z grząskim brzegiem może być przeszkodą nie do pokonania jeśli boimy się ubrudzić.

Wiadomo. Bawimy się w airsoft z różnych powodów: niektórzy chcą po prostu wyglądać na komandosa, jedni preferują nieskomplikowane naparzanie i sianie kompozytem, a jeszcze inni znajdą podnietę w wielogodzinnym leżeniu pod krzaczkiem. Ale wszyscy robią to dla jednego: klimatu. A jak można budować klimat, wczuwać się w żolnierza jednostek specjalnych skoro nie ufa się sprzętowi i boi się go zepsuć? Widział ktoś kiedyś komandosa, który nie powiedział, że nie wejdzie do wody, bo zimna? Nie mówię o nie szanowaniu oporządzenia. Nie bójmy się używać ekwipunku. Po to on został stworzony. Przecież jak każdą rzecz nabytą, zawsze można kupić nowe – czasem nawet lepsze.
Moją konkluzją jest jedno: jak boisz się ubrudzić – zostań w domu włącz Call of Duty czy inne gówno i nie rób z siebie pośmiewiska. Ale niestety zdrowy rozsądek nadal zostaje zagłuszany przez chęć lansowania się. Zawsze i wszędzie. Za wszelką cenę.

Advertisements

Wieczorek zapoznawczy

   Przeniosłem swój blog z blogger.com bo mnie trafiało przez brak ładowania strony albo inne gówaniane błędy. Zobaczymy jak tym razem będzie tutaj.
 Tytułem wstępu, jako że to mój pierwszy wpis pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia. Nie mam zamiaru ani jakiegokolwiek założenia, żeby sprawić, aby ktoś poczuł się urażony czy coś w tym stylu. Nie uznaję cenzury i zdarzy mi się rzucić mięsem. Pisałem już o tym, że nie chcę nikogo urazić? To powiem teraz tak jak arabowi, który narzeka, że nie może bić w Polsce swojej żony i dymać rytualnie kozy: „Nie podoba Ci się? To wypierdalaj”. Ni więcej, ni mniej.
   Jestem Paweł, mam 23 lata i też jestem anonimowym airsoftowiczem. Mam problem ze zbieractwem. Zbieram wszystko: mundury, kamizelki i całą masę innych “taktycznych śmieci” jakby to nazwał zwykły szary człowiek.  Ale lubię to. Unikam jednak sprzętu “plastikowego” typu kydexy i inne nowoczesności. Wolę opierać się na systemie ALICE oraz IIFS niż na MOLLE/PALS. Wolę BDU niż CPU/ACU/PGK/PKS. Jara mnie oldschoolowy szpej. Bardzo.
W końcu udało mi się skompletować 100% szpeju pod US SF z przełomu lat 1990-2000. Jaram się. Prawie jak ż… albo nie bo może “być to źle odebrane”. Pieprzona poprawność polityczna.
Z czasem będę pisał o tym i o tamtym, GŁÓWNIE w tematyce militarnej/airsoftowej.To chyba by było na tyle. Zapraszam do lektury kolejnych wpisów i nie obrażajcie się. To tylko przypadkowe trafienie gorzowskich policjantów w pana z tłuczkiem do mięsa. 😉

Trucie dupuy o tym co się nie podoba i co lubimy… Prosto z naszych porytych umysłów