Niby każdy inny ale wszyscy identyczni

   Jak patrzę na zdjęcia z różnych imprez, zlotów czy innych form aktywności w szpeju to chce mi się płakać. Jeszcze kilka lat temu przed erą multichłamów i devgrów, była zajebista różnorodność. Kiedyś jak przychodziło się na spotkanie to porównywało się rozwiązania w szpeju różnych armii. Chłopaki pojawiali się w znienawidzonych „nazistowskich” FLECKTARN’ach, DPM i DDPM rodem z UK, M81 WOODLAND z amerykistanu, polskich WZ93 Pantera od wujka budowlańca, widywałem też belgijski JIGSAW i wiele różnych rodzajów kamuflażu.
A teraz? Teraz jest tak jak z młodzieżą porównując kiedyś i dzisiaj. Lata ’90 oznaczają zajebiste dzieciństwo z chłopakami z podwórka, natomiast lata powyżej roku 2000 prezentują umysłową biedę i spędzanie czasu z kumplami z facebook’a.
   Tak samo jest na airsoftowym podwórku. Kiedyś rozmawiało się o wyższości woodlanda nad fleckiem i o podejściu różnych armii świata do tego samego zagadnienia, a teraz jest powszechne klepanie się po dupkach ubranych w multicam, zachwycanie się fajnoscią i opowiadanie ile to się nie wybuliło na ładownicę do multitool’a, który można było trzymać równie dobrze w kieszeni. Tylu mamy teraz komandosów z Afganu w tym kamuflażu, że nawet flecktarrn jest egzotyką.
Moim zdaniem winna jest chęć lansu za wszelką cenę. Wszyscy robią teraz „reko specjalsów”. Kurde czy wszystko musi się opierać o multicam? Dlaczego tak mało grup robi stylizacje czy re-enactment jednostek w swoich „macierzystych” kamuflażach i sortach mundurowych.
Żeby nie było, że kamuflażowy rasista. Nic z tych rzeczy. Ale żygać się chce jak się wszędzie widzi albo ruskich z AK albo specjalistów z M4/HK416.
   Ktoś mi powie, że niby kamuflaż ten sam ale jednostki inne. Są przecież obszycia, flagi i inne pierdoły, dzięki którym można odróżnic kto jest kto. I co z tego? Idzie człowiek na spotkanie do lasu a tam wojna klonów i batalion stormtrooperów czeka aż zacznie coś się dziać.
   Przyznaję się. Sam używam zestawu M4 w wersji SOPMOD + Woodland + ETLBV. Ale to już lata ’90. Coś innego. Na majówce ASG w Bornem Sulinowie był to zestaw dość rzadko spotykany. Pomimo, że kontraktowy set jest w cenie jednej nowej „niekoszernej” kamizelki albo i jeszcze taniej. A było ok 400 chłopa więc przemiał niemały.
   Kumpel, który prowadzi sklep militarny ma czasem mega rzadkie rarytasy jeśli chodzi o sprzęt. Ale nie! Przyjdzie taki jeden z drugim co się naoglądali filmu o zabiciu Osamy i ciągle o te AłORy i multicamy pytają. Kumam, że fajne i lansiarskie. Ale jak każdy jest super – to nikt nie jest.
Ostatnio poruszyłem ten temat w zwykłej rozmowie z koleżką. Kontrargumentem było to, że takie coś noszą w A-stanie albo, że to reko JWK i oni używają. A nie używają jeszcze polskiego kamuflażu albo A-TACS’a? Nie bądźmy identyczni. Każdy przerabia swoja replikę, żeby była niepowtarzalna i w ogóle taka wybajerzona, żeby każdy zazdrościł. Więc czemu nie zadbamy o niepowtarzalność ekwipunku?
   Osobiście bardziej mi imponuje jak ktoś zdobędzie kolbę od wersji palnej niż z zerowym wysiłkiem kupi sobie chińską kopię GPNVG-18, którą byle Janusz może sobie kupić na chińskie-gówno.pl. Dlaczego? Bo w szukanie tej pieprzonej kolby koleś musiał włożyć trochę trudu, by ją zdobyć. To tak jak z dziewczynami. Te najłatwiejsze mimo, że śliczne, nie są tak pożądane jak te, które nie dają każdemu i się szanują – przez co ciężej je zdobyć.
   Ale wiadomo. Tak jak w kompletowaniu szpeju tak i z piciem. Trzeba zachować odpowiednie proporcje, bo można się najzwyczajniej w świecie porzygać od nadmiaru.
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s